środa, 10 lutego 2016

Wyjazd do Gdańska

Hejka!
   Dziś tak jak obiecałam wam wczoraj opowiem trochę o mojej nieobecności. Właściwie to od samego początku myślałam, że nie będę miała problemu z dodawaniem postów mimo iż jestem w innym miejscu. Kiedy przyjechaliśmy już do Gdańska i weszliśmy do hotelu też tak myślałam, bo od wejścia było widać przy recepcji dwa komputery do użytku gości. Jednak gdy zeszłam w sobotę wieczorem z chęcią dodania czegoś na bloga napotkałam kilka przeszkód. Po pierwsze jak wspomniałam wyżej były to komputery, nie jakieś strasznie stare, ale mimo to nie działały na nich wszystkie programy (a ja jak zwykle byłam taka mądra i pomyślałam, że po co brać laptopa skoro w internecie jest napisane, że w hotelu jest dostęp do komputerów i internetu). Po drugie zapomniałam kabla USB, ale to nie był największy problem, bo można było go pożyczyć od pani, która pracowała w recepcji. Jednak gdy miałam już kabel i udało mi się odblokować ten komputer okazało się, że jest jakiś problem z przesłaniem zdjęć. Byłam po prostu wściekła, ale pomyślałam sobie, że taki stary rzęch nie powstrzyma mnie przed dodaniem posta. Miałam plan napisać coś dla was i po prostu nie dodawać zdjęć. Prawie mi się to udało już nawet napisałam tekst, gdy nagle od komputera odłączył się kabel (i jak to zwykle bywa w tych starych systemach) wyłączyło się ZASILANIE!!!!!!!
Oczywiście post się zapisał w wersji roboczej, ale nie w całości tylko jakaś 1/3 przetrwała. Chciałam to napisać jeszcze raz, ale było już tak późno i ja byłam już tak zła i zmęczona, że po prostu nie dałam rady.    
Dodałam ten post dopiero wczoraj oczywiście w skróconej wersji, bo już nie mogłam na niego patrzeć, ale jednocześnie chciałam się z wami dzielić moimi pomysłami. 

   Nie przedłużając opowiem wam trochę o mojej powiedziałabym nawet, że fascynującej podróży do Gdańska. Rodzice zaplanowali ten wyjazd już dosyć dawno, bo wiadomo im szybciej tym więcej wolnych miejsc i oczywiście taniej. Wiedziałam już gdzie jedziemy i w jakim hotelu będziemy mieszkać przez te kilka dni, ale nie wiedziałam jednej jak dla mnie dość istotnej rzeczy - jak się tam dostaniemy. Na początku były plany, żeby lecieć samolotem, ale moja mam się boi i oczywiście była od razu na NIE. Nie dopytywałam się, bo byłam prawie pewna, że pojedziemy autem (jak to zwykle bywa). Kilka dni później rodzice powiedzieli, że pojedziemy z Magdą (to moja kuzynka). Bardzo się ucieszyłam, bo dobrze się dogadujemy i zawsze się świetnie bawimy. Wyobrażałam już sobie jak to będzie, gdy nagle rodzice powiedzieli, że Magda i ciocia jadą z nami dlatego, że pojedziemy kuszetką (jakby ktoś nie wiedział to jest to taki pociąg, w którym są "sypialne" przedziały, po prostu przedział, w którym śpi 6 osób). Na samym początku zarówno ja jak i Magda byłyśmy przerażone, bo bardzo rzadko jeździmy pociągiem, a co dopiero kuszetką. Pomyślałyśmy jednak, że to może być wspaniała przygoda, więc zaczęłyśmy się pakować i planowałyśmy co będziemy robić przez tę noc w pociągu. Dokładnie w piątek wieczorem spotkałyśmy się na dworcu i czekałyśmy na pociąg. Wiedziałyśmy, że w środku może być niezbyt ciekawie, bo są to dość stare pociągi, a poza tym widziałyśmy zdjęcia w internecie, ale to co zobaczyłyśmy ... .
Kiedy tylko weszliśmy chciało mi się płakać. Nie wyobrażałam sobie jak przetrwam tę straszną noc. W przedziale było 6 "łóżek" trzy przy jednej ścianie i trzy przy drugiej. Wyglądało to po prostu jak trzypiętrowe łóżko. Pomiędzy nimi było przejście. Sama nie wiem czy miało nawet 30 cm szerokości, więc wyobraźcie to sobie. Po chwili siedziałam już na swoim miejscu oczywiście miejsca było mało, więc musiałam się skulić, żeby nie uderzyć głową w łóżko na górze. Kiedy tylko pociąg ruszył przyszedł  pan konduktor z jakimś pomocnikiem i zaczęli śpiewać "Sto lat". To nie był przypadek. Dzień wcześniej Magda miała urodziny, niestety nie mogliśmy przyjechać na przyjęcie, bo szykowaliśmy się do wyjazdu, a mieszkamy dość daleko od siebie. Dlatego też poprosiliśmy, żeby to właśnie ci panowie wręczyli prezenty, żeby było to coś innego niż zwykle, Od razu wszystkim poprawił się humor.



Na tym zdjęciu widać (może tak niezbyt dokładnie) jakie były tam warunki.
   Jechaliśmy już jakąś dobrą godzinę. Czas ten leciał bardzo szybko zwłaszcza, że samo wejście i rozpakowanie się zajęło nam prawie 30 min. Kiedy jechaliśmy przez prawie cały czas oglądałyśmy z Magdą widoki za oknem. Może nie były jakieś super, bo jednak o 23.00 jest już ciemno, ale jakoś leciało. Dojechaliśmy do Wrocławia, a tam jak zwykle jest strasznie długi postój. Zaczęłyśmy się nudzić. Nie mogłyśmy nigdzie wychodzić, żeby się nie zgubić. Do pociągu wchodziło strasznie dużo ludzi i zaczął robić się tłok, więc rodzice kazali nam zostać w przedziale, żeby nie przeszkadzać. W końcu ruszyliśmy. W przedziale zrobiło się dość ciepło, więc tata otworzył okno, ale jak to zwykle bywa rodzice kazali nam wyjść, żeby nas nie przewiało. Na korytarzu było jeszcze nudniej, więc razem z Magdą postanowiłyśmy zrobić sobie jakieś zdjęcia, żeby później dodawać je na bloga (bo może nie wiecie, ale Magda też ma bloga i pewnie u niej będzie też więcej zdjęć z wyjazdu). 


   Nie było tam super warunków, żeby robić sobie sesję zdjęciową, ale myślę, że wyszło całkiem okej.
Gdy skończyłyśmy w przedziale zdążyło się już wywietrzyć, ale zrobiło się też jak dla nas trochę za zimno, więc postanowiłyśmy zostać jeszcze przez chwilę. Magda postanowiła, że się trochę porozciąga, a ja żeby się nie nudzić robiłam jej zdjęcia. 


   Później musiałyśmy położyć się spać. Weszłyśmy, więc na nasze miejsca i próbowałyśmy usnąć. Minęło 10 minut, 20, 30 aż w końcu wszyscy usnęli. Wszyscy oprócz mnie i Magdy. Zaczęłyśmy więc szeptać sobie do ucha plan działania. Miałyśmy wziąć ze sobą iPada, jakieś picie, coś do zjedzenia i wyjść na korytarz, żeby nikomu nie przeszkadzać. Za pierwszym razem się nie udało, bo gdy chciałyśmy zejść obudziła się moja mama, więc udawałam, że coś mi spadło i wróciłam na górę. Odczekałyśmy kolejne kilka minut i podjęłyśmy się drugiej próby. Jeszcze zanim zeszłyśmy zdążyłyśmy ustalić wspólną wersję, chyba najprostszą z najprostszych "idziemy do toalety". Już nam się prawie udało. Był tylko jeden minus ja i Magda miałyśmy łóżka na górze. Były trzy rozwiązania:
 - zejść po drabince, która skrzypi i wszystkich obudzić, 
 - zejść następując jedną nogą na łóżko niżej, w razie czego obudziłyby się dwie osoby, ale pech chciał, że akurat na tych łóżkach na dole spały nasze mamy. Chociaż to jest chyba i tak najmniej ryzykowne.
 - trzecie wyjście to zeskoczyć, ale tego w ogóle nie brałyśmy pod uwagę, bo było tam mało miejsca, jakbyśmy spadły to już chyba wszyscy by się obudzili, włącznie z panem konduktorem, który miał swój przedział obok (podejrzewam, że on i tak nie spał, ale lepiej nie ryzykować). 
Napiszcie w komentarzach co wy byście wybrali. 
My wybrałyśmy wyjście 2. Pomału zaczęłyśmy schodzić. Kiedy byłyśmy już na dole strasznie się ucieszyłyśmy, że nam się udało. W tamtej chwili pomyślałam, że nie będzie już większych problemów. Jednak były ... . Kiedy chciałyśmy już wyjść zacięły się drzwi!!! Pociągnęłyśmy je jakby nigdy nic, udało się i przy okazji nikt się nie obudził. Byłyśmy jednak tak głupie i nie zabezpieczyłyśmy ich, żeby się nie otwierały. Wtedy pociąg nagle skręcił i drzwi się otworzyły. Nie było jakoś strasznego hałasu, ale obudziła się Magdy mama. Sprzedałyśmy jej tę gadkę o toalecie, żeby zyskać na czasie. Miałyśmy nadzieję, że położy się spać i zapomni, a my w tym czasie wrócimy na korytarz, jednak było inaczej, czekała na nas pod drzwiami przedziału. Nie było wyjścia musiałyśmy położyć się i udawać, że śpimy.
Nie mam żadnych zdjęć, bo jak się pewnie domyślacie było ciemno. 
Trochę jeszcze gadałyśmy, ale już na leżąco, żeby nie było ... .
Nasza rozmowa, a właściwie monolog Magdy polegał na tym, że mówiła co jakiś czas, która jest godzina no i czasem grała coś na pianinie (oczywiście na swoim tablecie). Słyszałam tylko 1.37, ... 2.00, ... 2,07, ....... 3.01 nagle, gdy Magda powiedziała 3.04 wstała moja mama nakrzyczała na nas i kazała iść spać. Nie miałyśmy wyboru położyłyśmy się i przez kolejne 3 godziny leżałyśmy bez słowa mając nadzieję, że w końcu zaśniemy. Zasnęłyśmy, ale tylko na chwilę, bo gdy się obudziłyśmy, a właściwie to rodzice nas obudzili i powiedzieli, że trzeba wstawać było około 6.00. Zmęczone wstałyśmy i spakowałyśmy swoje rzeczy. Po przyjeździe do hotelu od razu poszłyśmy spać. 
To koniec naszej historii z pociągiem mam nadzieję, że was nie zanudziłam. 
Piszcie w komentarzach czy wy też mieliście jakieś przygody tego typu.
Mam ferie, więc posty będą pojawiały się częściej dlatego zachęcam do śledzenia mojego bloga na bieżąco. Mam nadzieję, że do zobaczenia!
Papa!




11 komentarzy:

  1. Haha, bardzo ciekawa historia ;D Dość zakręcona, Ale ma swój urok ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawa historia kiedyś tez bylam w podobnej sytuacji odnośnie komputerów/internetu tak jak napisałaś na początku :)
    http://lina-lina8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyprawa do Gdańska, zazdroszcze jechania kuszetką :)

    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również, tak jak moja poprzedniczka zazdroszczę jechania kuszetką! Pociągiem jechałam pare dobrych lat temu.. I niestety póki co nie zapowiada się na taką podróż, a szkoda! ;c
    Fajna przygoda, żal mi Ciebie, że tak się podziało i nie mogłaś dopisać tej notatki, że się usunęła. Wiem ile to pracy, by napisać post, a jaka musi być złość, gdy się usunie!

    Ach, czekam na kolejną notatkę! Pozdrawiam i zapraszam do siebie;)
    http://walb-stimf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie jechałam pociągiem z wagonami sypialnymi, aż zazdroszczę, to musi być super! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuszetka to moje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa <3
    Polecam :D
    Zapraszam!
    NOWY POST!->Gabrielle♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wycieczka do Gdańska :D

    Obs za Obs ?

    http://magicworldprincesscarmen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja osobiście uwielbiam jeździć kuszetkami, mam do takich podróży wielki sentyment, czasami kiedy jedziemy gdzies z chłopakiem specjalnie wybieramy kuszetki zamiast wygodnych miejsc :) ale z tym, ze jest tam malo miejsca się zgodze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne zdjęcia :)
    może wspólna obs? daj znać u mnie
    locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. śliczne zdjęcia
    http://poeta112.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy post✌
    Zapraszam do mnie: individualtime.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń