niedziela, 27 marca 2016

Święta w Branst

Hejka!
Witam was bardzo serdecznie w tym wielkanocnym poście. Wiem, że obiecałam wam napisać kolejną część "mojej przygody z rysowaniem", ale jak zwykle nastąpiła mała zmiana planów, a mianowicie w tym roku postanowiliśmy święta spędzić z całą rodziną i wybraliśmy się właśnie w tym celu do Branst (jakby ktoś nie wiedział to jest to mała miejscowość niedaleko Brukseli).
Chcę o tym napisać, bo wydaje mi się, że fajnie jest poczytać o tym jak inni ludzie spędzają święta. Chodzi mi o to, że tu w Belgii są zupełnie inne zwyczaje i tradycje przynajmniej tak mi się wydaje.
 
 
Zacznijmy może od samego wystroju ... .
Gdzie byście nie poszli wszędzie są postawione świąteczne zajączki. Wszystkie mają taki sam kształt, ale zupełnie inaczej wyglądają. Niektóre są po prostu zwyczajną abstrakcją, ale to zdecydowana mniejszość. Generalnie są one ubrane i umalowane, by "promować" jakieś miejsce np. przed jubilerem będzie ustawiony zajączek, który ma na sobie bransoletki i łańcuszki, przed optykiem będzie zajączek w okularach itd.
Zaraz pokażę wam kilka zdjęć.







  przed przychodnią



           przed sklepem budowlanym


















przed salonem kosmetycznym



przed fryturą













Kolejną sprawą są różnego rodzaju parady i zabawy świąteczne, ale wydaje mi się, że w Polsce jest tak samo, więc nie ma tu za bardzo o czym pisać.
Bardzo podobają mi się tutaj świąteczne ciasta i słodycze. Niby wszędzie jest tak samo zarówno tu jak i w Polsce, ale Belgowie słyną z dwóch podstawowych rzeczy: z pysznej czekolady i z frytury (no i jeszcze z małż, ale to nie jest teraz istotne).
Dlatego też wszystkie rzeczy są tu bardzo ładne i oczywiście pyszne. Każde jajko jest robione z taką samą precyzją i dokładnością.


Kolejną rzeczą, może dość dziwną dla Polaków może być to, że tu ludzie nie chodzą do kościoła by święcić jajka, czy po prostu chodzić na Wielki Czwartek, Piątek, Sobotę. Pewnie w większych miastach nadal się tak robi, ale w takim miasteczku jak Branst tego po prostu nie ma.
Ludzie stawiają tu przed kościołem nawet takie zające i nikomu to nie przeszkadza.

 
To jest tutaj tradycją ... .

Mam nadzieję, że dzisiejszy wielkanocny post wam się spodobał i zostaniecie ze mną na dłużej.
Jak zwykle zachęcam was do zadawania pytań w zakładce "pytania od czytelników", bo mam zamiar zrobić niedługo Q&A.
Na dzisiaj to tyle.
Papa!

9 komentarzy:

  1. ale fajne te króliki :) wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę Ci powiedzieć, że jestem tutaj pierwszy raz, ale na pewno zostaję na dłużej.
    Bardzo podoba mi się Twój styl pisania, a Twoje zdjęcia są naprawdę śliczne i widać ile musiałaś włożyć pracy w ich wykonanie. Obserwuję i czekam oczywiście na dalsze posty :)

    www.niekontrolowanee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie świetne te zajączki! :)
    jamaicantrip97.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow
    Świetny pomysł na post :)
    xx
    http://books-every-day.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych świąt! :)

    http://wmymswieciewitam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny blog, ciekawe zdjęcia. Z pewnością jeszcze będę zaglądać. Zapraszam do mnie http://sukienki.wiosna2016.nezevai.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow ostatni zając niesamowity :D Takiej wersji to ja jeszcze nie widziałam.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń